Urodziny, Urban Market i ucztowanie

Lubię, gdy dzieje się na mieście. Nie chodzi mi o huczne imprezy z fajerwerkami, pochody i manifestacje, ale imprezy, na których unosi się atmosfera pikniku. Dużych i małych, jest ich coraz więcej. A to Mama Studio urządzi urodzinowy piknik na Agrykoli, a to na sennym Mariensztacie pojawiają się kramy Ściegów Ręcznych z wszelkiego rodzaju błyskotkami, ubraniami od małych projektantów i notesami w winylowych okładkach, a na Placu na Rozdrożu – tymczasowy pchli targ w UFO, z którego wrócisz z wisiorkiem w kształcie nakręcanego królika. Zazwyczaj, oddając się buszowaniu po stoiskach, nie ma czasu (ani sposobności) na rozbudowane jedzenie. Ot, może muffin, może sałatka z kuskusu od Małpiego Biznesu i tyle. Ale na Urban Markecie – zimowej odsłonie Urban Picniku – to właśnie jedzenie grało główną rolę. W minioną sobotę w industrialnych wnętrzach 1500 m2 do Wynajęcia królowały stragany z jedzeniem na wynos i na miejscu oraz stoiska ze wszystkim tym, co ma większy lub mniejszy związek z kulinariami.

Grysik.com i ChocoKate; Urban Market - Urodziny My'o'My
Grysik.com i ChocoKate; Urban Market - Urodziny My'o'My

Urban Market, będący jednocześnie urodzinowa imprezą My’o’My, składał się z kilku stref tematycznych. W strefie Food ulokowały się stoiska z jedzeniem, należące zarówno do warszawskich knajp, kulinarnych teamów oraz małych „dostawców”. Na stoisku Beirutu można było kupić marynowane oliwki i hummus na wynos, a u Zofii Różyckiej skosztować słodkich ciast i tart, a u jej sąsiadki, Anny Pomorskiej – dorodnych muffinów (ogólnie rzecz biorąc, te na targu były reprezentowane chyba najliczniej) – te czekoladowe z kandyzowana pomarańczą, pyszne. Słodko było też u Grysika i ChocoKate (ciastka wyglądające jak biżuteria i biżuteria w kształcie ciastek i ciasteczek). Bagno Food & Wine (muszę tam w końcu iść z Basią na śniadanie!) częstowało domowym muesli, grzanym winem i zupą ogórkową, a Mr. Pancake – mini-naleśnikami, po spróbowaniu których można było dokupić pełnowymiarową porcję grubych placków, np. z nutellą i M&M’sami. Nowością dla mnie było  U Artystów z Mazowieckiej, które istnieje od jakiegoś czasu, ale nigdy jakoś nie zwróciło mojej uwagi. W sobotę U Artystów można było zakupić m.in. filipińskie racuszki krewetkowe (dobre były),  sałatkę z pieczoną na różowo wołowiną (jadła ją Nakarmiona Starecka) oraz krewetki w cieście.

Urban Market - Urodziny My'o'My
Sałatka z wołowiną od U Artystów; Urban Market - Urodziny My'o'My
Urban Market Urodziny My'o'My
Bogactwo & Splendor; Urban Market - Urodziny My'o'My
Urban Market - Urodziny My'o'My
Bagno Food & Wine; Urban Market - Urodziny My'o'My

Apetyt na więcej pozostawiło sto900, które niebawem otwiera swoje podwoje w 1500 m2. Na ich stoisku królowały polskie warzywa i owoce, co było dla mnie wystarczającą zachętą. Restaurantica na stoisku sto900 jadła gratin z cebuli pod parmezanem, a ja ziemniaczki opiekane z domowym paprykowym majonezem.

Urban Market - Urodziny My'o'My
Mus jabłkowy z szafranem i bitą śmietaną od sto900; Urban Market - Urodziny My'o'My

Po wzmocnieniu w strefie jedzenia można było się udać na przechadzkę po strefie „food design”, gdzie czekało m.in. kilka kramów z „jedzeniową” biżuterią, książki kulinarne od Books for Cooks i Wrzenia Świata czy porcelana z fabryki Kristoff. A jeśli ktoś miał dość buszowania, mógł spróbować szczęścia i zawalczyć bez zapisów o miejsce na warsztatach kulinarnych Food for Friends lub napić się kawy z dripa. A że prawdopodobieństwo natknięcia się na znajomych było bardzo wysokie, pewnie nie trzeba by jej było pić w samotności.

Urban Market - Urodziny My'o'My
Warsztaty kulinarne Food for Friends, Urban Market - Urodziny My'o'My
Urban Market - Urodziny My'o'My
Nowa kawiarnia w 1500 m2

Podsumowanie?  Czekam na kolejną edycję! Coś innego, różnego od kiermaszów z tradycyjnym jedzeniem. Trochę brakowało mi stoiska z polskimi serami (ale za to były warsztaty o tych nie-polskich;-). I nie obraziłabym się też o stoisko z owocami i warzywami „od rolnika” (ale to mało owocowy sezon) czy piwem z małego browaru. Ale to następnym razem – a ten, jak niosą wieści, już na wiosnę.
Eliza, Marta, Marta, Urban Market Team – dzięki za super sobotę!

A My’o’My – sto lat!

6 komentarzy Dodaj własny

  1. eMajdak pisze:

    Oj Minta bardzo żałuję, że nie mogłam z Wami iść :(((

    Polubienie

    1. mminta pisze:

      Na wiosnę Ci nie odpuszczę;-)

      Polubienie

  2. Filip pisze:

    wysmienita impreza

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s