Chez Panisse

Chez Panisse
Chez Panisse

– W lewo czy w prawo?
– W prawo.
Pewnie dotarlibyśmy na miejsce szybciej, gdybym nie zapomniała z hotelu kartki z dokładnym adresem i gdybyśmy jednak poszli w lewo. Ale nie ma tego złego, co by nie wyszło na nieplanowaną wizytę w księgarni i zakupy.
Berkeley wygląda zupełnie inaczej, niż Downtown w San Francisco, gdzie wsiadaliśmy do kolejki. Jest ciszej, budynki są niższe, a drzewa wzdłuż ulicy, którą idziemy są udekorowane świątecznymi lampkami. Mijający nas starszy pan w beżowym prochowcu i zarzuconą na ramię torbą pewnie uczy na UC Berkeley. Albo nie.
Docieramy na Shuttock Avenue 1517, gdzie w starej willi mieści się Chez Panisse.

Chez Panisse

Wiedziałam, że kiedy znowu będę w San Francisco, będę chciała pójść do Chez Panisse. Restauracja powstała w latach 70. XX. a jej założycielka, Alice Waters, uchodzi za pionierkę tzw. kuchni kalifornijskiej, bazującej na sezonowych, świeżych, lokalnych produktach i matkę amerykańskiego Slow Foodu. Gdy odwiedzam miejsca, o których dużo się naczytałam czy nasłuchałam, staram się nie mieć specjalnych oczekiwań – po prostu, choć to trudne, dać im carte blanche, by zminimalizować ryzyko zawodu i zostawić sobie miejsce na miłe zaskoczenie. Można nie mieć oczekiwań, ale lepiej mieć zarezerwowany stolik. A tego akurat nam brakowało.

Chez Panisse
Chez Panisse

Ale chyba to był nasz szczęśliwy dzień. Na nasze szczere stwierdzenie, że nie mamy rezerwacji, obsługujący tego wieczora w Cafe starszy pan chwile podumał, powzdychał z powątpiewaniem, a w końcu powiedział, żeby usiąść, napić się wina i poczekać. A on coś znajdzie. Lampkę cydru później siedzieliśmy przy własnym stoliku. Obok rodzina świętowała urodziny ojca, po lewej siedziała para pogrążona w rozmowie. Niektórzy goście, sądząc po powitaniach kelnerów, musieli być stałymi gośćmi. Jakby przychodzi do przyjaciół na kolację. Menu w Chez Panisse zmienia się codziennie. Do wyboru jest kilka przystawek, dań głównych i deserów. Przy każdym daniu napisane pochodzenie składników – od kogo ser, od kogo pomidory, jabłka czy nawet kawa. Decydujemy się na sałatę z pieczonym kozim serem oraz sałatę z pomidorków z sosem tuńczykowym. Nie były ultra skomplikowane, ale proste, wręcz domowe, ale tu, w tym wnętrzu było to na miejscu. Zwłaszcza przypominające kolorowe landrynki pomidorki z lekkim sosem tonnato. Na danie główne ravioli z ricottą i grillowaną papryką, które wpadły mi w oko wcześniej, przy okazji podglądania pracy szefów w otwartej kuchni. Dla R. – pieczony halibut z szafranowym aioli i warzywami. Moje ravioli idealne – cienkie ciasto, pikantno-słodki farsz i dużo malutkich kurek lekko zrumienionych na maśle. Znów – prosto, ale tak, jak być powinno. Deser bierzemy na spółkę – czekoladowy bruk z kremem z palonego karmelu. Zgodnie z moimi przypuszczeniami jest to solidna porcja idealnego brownie, wilgotnego w środku i lekko chrupiącego na wierzchu. Do tego espresso z Blue Bottle Coffe (o nich kiedy indziej).

Jak mówiłam – idąc do Chez Panisse nie miałam oczekiwań. Ale się nie zawiodłam. Dla mnie to kuchnia „back to basics”, sezonowa, tak lokalna, że aż sąsiedzka. Na pierwszy rzut oka może wydać się nieco old-schoolowa, odległa do nowoczesnych trendów. Jednak choć swoją formą dania z Chez Panisse maja niewiele wspólnego z tym, co serwują lokale takie jak np. o kilkadziesiąt lat młodsza The French Laundry, to widać tu wspólną, kalifornijską filozofię – podstawa to lokalne, sezonowe wysokiej jakości składniki. Choć dania nie są niczym wielce zaskakującym czy neizwykłym, to są dobrze wykonane.
Czy bym wróciła? Tak. Ale może po prostu się zakochałam w Chez Panisse.

Chez Panisse
Chez Panisse

Chez Panisse
Shuttock Avenue 1517
Berkeley
www.chezpanisse.com

——————————————————————————-

– Shall we go left or right?
– Right.
I guess we would have arrived earlier if I hadn’t forgotten the exact address of the restaurant and then – went left. But every cloud has a silver lining (and gives an opportunity for an impromptu shopping in a local book store).
Berkeley looks so different from the Downtown San Francisco, where we have boarded the BART. it is quieter, buildings are lower and trees growing along the street are decorated with tiny Christmas lights. Man in a beige trench coat and old bag hanging over his shoulder, whom we passed by, probably teaches at UC Berkeley. Or maybe he doesn’t.
Finally we are at Shuttock Avenue 1517. Here, in dark villa Chez Panisse is located.

I’ve promised to myself that if I happened to be in San Francisco I definitely would go to Chez Panisse.The restaurant has been established in the 70’s. Its co-founder is Alice Waters who is said to be the pioneer of so called Californian cuisine, which is based on local fresh high quality ingredients.
When visiting places about which I have read or heard a lot I try to have no big expectations – in order to avoid disappointment and to leave some space for good surprise. But when visiting them it is rather good to make a reservation. And that one we totally hadn’t done.

Chez Panisse
Chez Panisse

But, I guess, it was our lucky day. When we confessed to the older gentleman who was taking care of the Cafe part of the Chez Panisse that evening that we have no reservation he sighed, thought for a moment and told us to wait by the bar with some glass of wine while he will do something about it. And he did. One glass of pear cider later we were sitting at our own table. On the left someone was celebrating his birthday with whole family, on the right a couple was deep in their conversation. Some guest, assuming by the way they were welcomed by the waiters, had to be regulars visiting the place quite often. It felt – no matter how terribly this may sound – cosy and safe, as if You’d come to a befriended home
Chez Panisse is two places in one. On the ground floor there is a Restaurant part while on the 1st floor You can sit in a bit less formal, bistro-like Cafe. At the Cafe the menu is very short and changes every day. By every dish You will find an information about the source of the ingredients used.
We have started with baked goat cheese and light salad, cherry tomatoes with marjoram and tonnato sauce. They were really simple. Yet with the simple dishes it is easy to check on the quality of the ingredients. Here crispy green lettuce, candy-like cherry tomatoes, delicate cucumber – they made the dish worth trying. For the mains I have decided for the ricotta and grilled pimento raviolis which I have spotted while checking upon the open kitchen. R. has opted for baked halibut with summer vegetables, saffron and aioli.
Again – simple and – I would say – honest. We have finished up with a chocolate pavee cake with burnt caramel cream which – as I have suspected – turned up to be a perfect brownie, gooey inside and crunchy on the outside and some espresso from the Blue Bottle Coffee (on that one later on).

As I have already mentioned – coming to Chez Panisse I had no expectations. But I wasn’t disappointed. Chez Panisse kitchen seems to me as „back to basics”, seasonal and local or even neighbourhood one. At first it may look a bit old-fashioned and distant from most up-to-date culinary trends. But even though the dishes at Chez Panisse look so different than the ones You would have in „younger” restaurants as for example The French Laundry, the basic philosophy is similar – use what’s best, what’s local and what’s in season. And though the food wasn’t something surprising or totally original, it was done well.
Would I come back? Yes. But maybe I just fell in love.

Chez Panisse
Chez Panisse

Chez Panisse
Shuttock Avenue 1517
Berkeley
http://www.chezpanisse.com

2 Comments Add yours

  1. gold account pisze:

    This restaurant is essentially the a la carte (and slightly more casual) version of Chez Panisse downstairs. It’s very cute – I like the lamps on each table, and the graduated cylinder flasks to hold the water. They have bread service but serve the most boring bread 😦 I wasn’t too hungry so I ordered the beef carpaccio from the apps section as my main, plus nommed on my bf’s wild Alaskan salmon. Both dishes were solid and I like that they use fresh local ingredients, but none of the dishes blew us away.

    Polubienie

  2. Chez panisse? NIe wierzę!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s