Miasto i mój Ogród

Całe życie mieszkałam w mieście, a mimo to to ciągnie mnie do ziemi. Na dachu na wysokości szóstego piętra uprawiałam maliny i i borówki, a balkon swojego starego mieszkania tak szczelnie zastawiłam doniczkami, że ostał się jedynie niewielki skrawek podłogi, na którym można było przysiąść na poranna herbatę lub – czasem przyjmując iście cyrkowe pozy – sięgać z konewką do roślin spragnionych wody. Teraz W doniczkach ustawionych na szerokim parapecie rosną zioła, koktajlowe pomidory – koraliki, niewielkie krzaczki papryki – dają radę, mimo, iż pewnie wolałby mieszkać w ogrodzie. Niektórym się udało –  gdy stały sie zbyt duże na mokotowski parapet, trafiły do Miasta i Ogrodu.

Miasto i Ogród
Miasto i Ogród

Miasto i Ogród to właściwie kilkadziesiąt mini-ogródków, ustawionych na wolnym placu w starej Fabryce Norblina. Niektóre należą do instytucji, fundacji, firm, ale większość – do zwykłych zapaleńców takich jak ja. Gdy odbywało się losowanie skrawków ziemi, jako osoba, która nigdy przenigdy nic nie wylosowała, naprawdę się zdziwiłam, gdy przedostatni w puli ogródek trafił w moje ręce. Niby metr kwadratowy ziemi, a tyle radości.

Miasto i Ogród
Miasto i Ogród

Zasadziłam pomidory (dzisiaj przypominają drzewa) i cukinię (niestety, pozostawiona bez kontroli na ledwie trzy dni przybrała gargantuiczne rozmiary), poziomki, wysiałam buraki liściowe (weszły tyko dwa) miętę (musi być mięta!), lawendę, dwie odmiany tymianku i tyle odmian bazylii. Gdy pojawiły się mszyce, pryskałam rośliny naparem z wrotyczu (działa najlepiej), gdy któ®aś z roslin marnieje, z pomocą przychodzą Sławek i Maja (bez których ogrodu by nie było!), a gdy mnie nie ma, mogę liczyć, że ktoś podleje i dojrzy moich warzyw – tak, jak robię to ja z innymi ogródkami, gdy przychodzę do Norblina.
Ogrody działają od dwóch miesięcy a chyba nadal niewiele osób o nich wie. Czasem w tygodniu wpadnie turysta, który miał Norblina na trasie swojej marszruty albo rodzic z dzieckiem. Ruch robi się w środy i w niedziele, gdy na terenie starych zakładów odbywa się BioBazar – wówczas do ogrodów zaglądają klienci i przysiadają na kilka minut na rozstawionych między grządkami leżakach. W niektórych ogródkach zakwitły piękne łubiny, inni doczekali się półtorametrowej wysokości, obsypanych owocami krzaków pomidorów. Jest ogródek, gdzie rośnie tylko fasola, w innym – jedyny w Ogrodzie karczoch.
Ogród działa do października, zajrzyjcie, póki jest. Za takie projekty, za takie miejsca lubię Warszawę.

A 2 sierpnia, w sobotę, zapraszam Was do Miasto i Ogród na warsztaty kulinarne, które poprowadzę. Zbierzemy zioła, sałaty i jadalne kwiaty i przygotujemy z nich ogrodowe śniadanie. Więcej o warsztatach na stronie wydarzenia na Facebooku.


Więcej oMiasto i Ogród.

 

DSC01994
Ogórecznik
DSC01986
Mój ogród na początku czerwca

 

Miasto i Ogród. Moja pierwsza truskawka.
Moja pierwsza truskawka
Moje pomidory
Będą moje pomidory.
DSC_1445
Mój ogródek na koniec czerwca

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s