Wyzwanie: gotowanie! Jedna ulubiona książka i jedno danie

dnia

Nie wiem, co lepsze: jedzenie czy czytanie. Na pewno czytanie przy jedzeniu czy też na odwrót to zestaw idealny. Żeby zjeść, trzeba jednak ugotować. A tu zwykle sięga sie po książki kucharskie. – czasem po sczzegółowe instrukcje, czasem jedynie po pomysł, szczyptę inspiracji, która popchnie nas w nowym, intrygującym podniebienie kierunku.
Nie mam ulubionej książki. I zawsze mam problem z odpowiadaniem na pytanie o tę „naj”. Zwykle staram się wtedy wybrnąć z impasu stwierdzeniem, że gdyby posiadać tylko jedna książkę kucharską, to powinna być nią „Eat” Nigela Slatera.
Tytuł, choć banalnie prosty, trafia sedno idei tej pozycji. Chodzi o to, by zjeść – smacznie, ciekawie, zdrowo, bo sezonowo, bez nadmiernego trudzenia się i spędzania w kuchni niepotrzebnej ilości czasu. Slater to mistrz łączenia kilku składników w sposób, na który – nie wiadomo czasem czemu – nigdy nie pomyślało się, by wpaść. I dzięki tym trafnym połączeniom nawet najbardziej prozaiczne dania okazują się być czymś, co natychmiast chce się zjeść. Ogórek z awokado i fenkulem. Ciepły, upieczony bajgiel z mascarpone i rodzynkami utaplanymi w occie balsamicznym. Obsmażone młode ziemniaki z orzechami laskowymi i żółtkiem. Jeden przepis, dzięki radom, podpowiedziom i sugestiom – nagle okazuje się być recepturami na kilka różnych dań. Taka mała wielka książka, którą od razu chce się zjeść.

nigel1

kazji nadciągających Targów Książki Kulinarnej zostałam nominowana przez Martę Gessler z Qchni Artystycznej do „Wyzwania: gotowanie!” To był trudny wybór, ale udało się: oto jedna (z kilku) najbardziej ulubionych książek kucharskich oraz jedno ulubionych dań: Nigel Slater i jego „Eat” oraz kuskus z harrissą i pieczonymi letnim warzywami. Więcej ulubionych ksiażek znajdziecie na instagramie, wpisując hashtag #wyzwaniegotowanie”.

nigel2

Letnie warzywa z harrissą i couscousem
wg. przepisu Nigella Slatera z książki „Eat”

To dla mnie danie, na koniec męczącego, pracowitego dnia. Choć gotowanie jest wtedy zwykle ostatnią czynnością , na która mamy ochotę, propozycja Slatera rozbudza apetyt gorącymi, śródziemnomorskimi składnikami. Ja lubię dodać do niego młode dymki, a – aby uczynić całość bardziej treściwą i złagodzić ostrość harrissy – nieco labnehu lub łagodnego koziego twarogu.

Składniki:
200 g pomidorków koktajlowych
1 czerwona cebula
100 g kaszy kuskus
400 ml bulionu warzywnego
1 łyżka harrissy
sól, świeżo mielony czarny pieprz.

Pomidorki koktajlowe umyj, przekrój na połówki. Cebulę obierz, pokrój w plasterki. Warzywa ułóż w żaroodpornym naczyniu, skrop oliwą, wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piecz przez 20 minut, aż pomidorki się zrumienią.
W międzyczasie zagotuj bulion, zalej wrzątkiem kuskus. Przykryj naczynie z kaszą i odstaw na ok 15 minut, by napęczniała. Dodaj harissę, dopraw pieprzem, wymieszaj. Dodaj pieczone warzyw i podawaj.

nigel3

3 komentarze Dodaj własny

  1. Świeczek pisze:

    „Nie wiem, co lepsze: jedzenie czy czytanie. Na pewno czytanie przy jedzeniu czy też na odwrót to zestaw idealny.”
    Dokładnie tak! I właśnie dlatego książki kucharskie to tak genialny wynalazek. Czytanie o jedzeniu jest niemal równie przyjemne, a w dodatku zazwyczaj prowadzi do gotowania, które jest trzecią idealną czynnością życiową!

    Polubione przez 1 osoba

  2. julia.presz pisze:

    U mnie jedzenie i czytanie zazwyczaj kończy się plamą na książce 😉

    Polubienie

    1. ewaaa_ka pisze:

      Osobiście wcale nie obrażam się na plamę na książce. Dzięki nim wiem, że książka została dobrze spożytkowana 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s