Wiedeń: co i gdzie zjeść

To miasto nie potrzebuje reklamy. Wiedeń przyciąga samym brzmieniem swojej nazwy – dostojnym, statecznym i szlachetnym. Mnie Wiedeń zaskoczył zielenią, lekkością i niespiesznym tempem z minionej epoki, która koegzystuje z współczesną sztuka, architekturą oraz smakami.
Miasto odwiedziłam ubiegłej jesieni, w swoje urodziny, zdmuchując płomień świeczki zatkniętej w kawałku legendarnego tortu Sachera.
Choć mój masterplan czterodniowej podróży wydawał się być pełen po brzegi, nie obyło się bez miłych niespodzianek, przypadkowych spotkań oraz wynikających z nich spontanicznych obrotów sytuacji. Niespodziewanie zjadłam obiad w gwiazdkowej restauracji, a urodzinowy toast wznosiłam w niewielkim, bazarkowym sklepiku, którym kilka lat wcześniej zachwycał się Anthony Bourdain. Choć był listopad, złapałam piegi, do domu przywiozłam słoik konfitur z manufaktury o ponadstuletniej historii, wino „od rolnika” i kimchi wyrabiane przez mieszkającą w Wiedniu Kanadyjkę. A to kilka miejsc, które odwiedziłam – może i Ty będziesz miał ochotę do nich zajrzeć.

Na śniadanie:

Joseph Brot
Chyba najbardziej znana wiedeńska piekarnia, słynąca z pieczywa na zakwasie we francuskim (czy raczej „tartinowskim”) stylu. Prócz najróżniejszych chlebów z różnego rodzaju mąk (ekologicznych), kupicie tu oczywiście bagietki, croissanty, brioszki, ale też typowe dla austriackiej tradycji kulinarnej rogaliki (Kipferl) czy pszenne bułeczki, a także wszystkie produkty niezbędne do udanego śniadania (ekologiczny nabiał, konfitury, granole, jajka etc.). Rano, przy ladzie zobaczycie sporo osób stojących po typowo poranne sprawunki, a w przylegającej do części sklepowej sali – tłum weekendowych gości spragnionych józefowego muesli z orkiszu, placuszków, owsianek czy jajek a’la Benedict.
Joseph Brot ma kilka lokalizacji, ja odwiedziłam tę przy Landstraße.
Joseph Brot Landstraße, Landstraßer Hauptstraße 4

Jospeh Brot

Jospeh Brot Wien

Meierei im Stadtpark
Dzienna, mniej formalna część dwugwiazdkowej restauracji Steiereck do której wybiore się kiedyś dla samego wózka chlebowego  oraz „biblioteki” serowej liczacej ponad 100 gatunków!).
Meierei działa przez cały dzień, od samej 8 rano. Ja wpadłam tu nieco później, na poprawiny zjedzonego przed lotem mikro-śniadania, a lekko skołatany nieprzyzoitą porą pobudki organizm postanowiłam przywrócić do pionu czymś najprostszym. Wybór padł na domowej roboty masło, konfitury, jajko – ugotowane dokładnie tak, jak sobie zażyczyłam, czyli „w pół drogi” i firmowy chleb. Ale w menu czekają zarówno takie proste przyjemności jak kanapka z masłem i szczypiorkiem, omlety i pampuch z makiem, czy wreszcie zestawy, których gwiazdami moga być a to placuszki z dyni i tatar z pstrąga, albo kacze jajko z grzybami w śmietanie i sałatką z selera menu śniadaniowe). Popołudniu w Meierei spróbujecie kalsycznych, wiedeńskich dań, a punkt o 13. z pieca wyjeżdża ciepły strudel jabłkowy. Wszystko to w atmosferze gwiazdek oraz czekającego za oknem parku.
Meierei im Stadtpark, Am Heumarkt 2A / im Stadtpark



Palmenhaus

Tu warto przyjść dla samej przyjemności spędzenia czasu we wnętrzach zabytkowej palmiarni, pełnej rozproszonego światłą filtrowanego przez koronkową, stalową konstrukcję dachu i listowie dorodnych palm i monster. O poranku zjecie tutaj klasyczny zestaw wiedeński, czyli rogalik, masło, dżem, miód, na omlety z różnymi dodatkami, bliny z łososiem czy jogurt z owocami (menu ). Potem można wpaść na kawę z ciastkiem albo na lekki obiad (ryby z grilla, sałaty) czy ciastko z kawą. A potem spacer po Burggarten.
Palmenhaus, Burggarten

Na coś drobnego:

Neni
Wiedeński produkt eksportowy (bo z filią w Berlinie, Zurichu, Hamburgu i…Tel Avivie), dla wielu – najlepszy hummus w mieście. Neni specjalizuje się w kuchni bliskowschodniej, a chyba najlepiej będzie powiedzieć – tel avivskiej. Jest więc hummus na różne sposoby, szakszuki (w porze śniadań także labnhe, owsianki etc.), zestawy mezze, falafele, sałaty, chrupiące zawijaski z ciasta fillo z wołowiną lub warzywami. Jest dużo ciecierzycy, ziół, pestek granatu, sumaku, kuminu. Neni to firma rodzinna, założona i prowadzona przez Haye Molcho oraz jej czterech synów (od ich imion pochodzi nazwa), a z biegeim lat z czegoś, co było restauracyjką, Neni przerodziło się w rodzinne mini-imperium (restauracje, szkołą gotowania, linia świeżych przekąsek dostępnych w delikatesach, książka kucharska). Neni to marka, w dodatu modna, wiec bywa tłoczono (na śniadania czy brunche lepiej rezerwować stolik), ale – co najwazniejsze – hummus jest naprawdę dobry (a jestem w tym zakresie raczej wybredna).
Neni am Naschmarkt, Naschmarkt 510

Salonplafond
Z cyku „coś dla ducha, coś dla ciała”. Dla ducha – wystawa w MAKu, dla ciała (no dobra, dla ducha też, bo wnętrze jest cudowne) – drobna przegryzka w Salonplafond. Do duża, całodniowa brasserie, na śniadanie, na brunch, wino, kolację. Ja, średnio głodna, zjadłam tosty z chleba na zakwasie z pieczonymi burakami, chrzanem, ricottą oraz – i to mnie rozczuliło – rzeżuchą. I pobiegłam dalej.
Salonplafond, Stubenring 5

Zum Schwarzen Kameel
Do tego miejsca zabrała mnie znajoma wiedenka i bratnia dusza w kwestiach konsumpcyjnych (Carol, to o tobie!). Miejsce przedziwne, bo jakby zatrzymane w czasie. Wbrew centralnej lokalizacji, turystów tu niewiele – i stawiam, że to z zezwolenia na palenie tytoniu (tak tak, naprawdę), co i dla mnie było wyzwaniem. Jak wyjaśniała carol, to miejsce, gdzie od czasu do czasu, na szlaku miejskich peregrynacji, zagląda na 2-3 niewielkie kanapeczki okraszone najróżniejszymi pastami, eksponowane w szklanych gablotach, małe piwo czy kieliszek wina. Niedaleko jest Trzaśniewski ze swoimi słynnymi sznytkami, ale w tym Czarnym Wielbłądzie, w tym roku obchodzącym 400 (!) rocznice powstania, było coś. Nie tylko kanapeczki do zjedzenia pod małe jasne. Zajrzyjcie, choćby przez szybę.
Zum Schwarzen Kameel, Bognergasse 5

Na ciastko:

Sacher Café
Komentarz zbędny.  Może poza tym, że w restauracji nie zasiadali sami turyści, a prócz tortu  – urodziny uczciłam szampanem i ostrygami.

Demel
Ja wiem, Sacher. Sacher tez był grany. Ale gdy zapytałam wspomnianą znajomą wiedenkę o jej najulubieńszą wiedeńską, klasyczną cukiernie odesłała mnie właśnie tutaj. Demel mieści siew rejonie ścisłej starówki, a początki pracowni sięgają drugiej połowy XVIII wieku. Nie będę ukrywać, to miejsce, w którym natkniecie się na sporo turystów i  zabieganą obłsugę, ale też wciąż – wiedeńczyków. Po miejsce do sali jadalnej pewnie trzeba będzie odstawić swoje w kolejce, więc lepszym rozwiązaniem może być zjedzenie ciastka na miejscu, przy ladzie lub – co uczyniłam – zabranie go na wynos. Padło na Annatorte, nugatowy tort na czekoladowym biszkopcie, jabłkowy strudel oraz tort Dobosza. Nie zawiodły. Niektórzy sa zdania, ze podawany w Demel tort Sachera jest lepszy od oryginału. Na wszelki wypadek, nie sprawdzałam 🙂
PS. Z poziomu parteru, przez duże okna, można podglądać pracę cukierników, co umili nieco czas oczekiwania w ogonku.
Demel, Kohlmarkt 14




Na zakupy:

Naschmarkt
Najpopularniejszy i obawiam się – najbardziej turystyczny – miejski targ spożywczy. Obok generycznych stoisk z suszonymi owocami (skąd ich tutaj takie zatrzęsienie), znajdziecie tutaj jednak i ciekawe sklepiki z serami domowej roboty kiszonkami, wędlinami, octami z różnych owoców. Status „kultowego” ma sklepik Urbanka. Międzynarodowej sławy przysporzył mu  sam Anthony Bourdain, który odwiedził niewielka budkę i zachwycił się sprzedawanymi tutaj szlachetnymi wędlinami, serami (głownie Francja i Włochy, w obu przypadkach), foie gras oraz  winem. Sklepik prowadzi ojciec z synem i mimo namaszczenia celebryty, nadal zachował swój autentyczny charakter, a wśród klienteli nie brakuje wiedeńczyków, nie raz odwiedzających go w kolejnym pokoleniu („moja córka też tutaj zagląda, wpada na kieliszek wina i przekąskę z chłopakiem czy przyjaciółką i tylko mówi, że mama zapłaci przy okazji zakupów” – opowiadała mi poznana przypadkiem w sklepiku wiedeńska architektka, jedna z kilku dobrych, przypadkowo poznanych dusz tego wyjazdu, która obdarowała mnie kilkoma celnymi gastronomicznymi rekomendacjami). U Urbanka zamówcie kilka plastrów ulubionej szybki lub kawałek sera i kieliszek wina , przystańcie przy wysokim stoliku na zewnątrz i poobserwujcie życie targu.
PS. Wśród stoisk znajdziecie też małe restauracyjki, np. z owocami morza czy kuchnią wiedeńską, a także bliskowschodnie Neni, o którym dalej.
Naschmarkt, Linke/Rechte Wienzeile

Yppenmarkt/Brunnemarkt
Miejskie targowisko znajdujące się w uniwersyteckiej części miasta, dalej od najpopularniejszych szlaków turystycznych. To nie jest ot tardżek, zajmujący uliczkę, ale bazar z prawdziwego zdarzenia, wypełniający szczelnie dobre sto metrów Brunnenstrasse i wylewający się z niej na Yppeplatz. Kupicie tu wszystko – francuskie sery, mięso hallal, łyżki i sitka, przyprawy, herbaty, słodkości. Gdy odwiedziłam bazar padało, ale właściwie trudno było to poczuć – wokół mnie było tyle ludzi, daszków i parasolek, że ledwo która kropla dosięgała głowy. Deszcz poczułam dopiero na placu, po obwodzie którego rozstawiły się stoiska – dla mnie zdecydowanie ciekawsze, bo w większości należące do wokółwiedeńskich rolników i drobnych producentów. Warzywa, domowej roboty konfitury, pikle, wina (!), octy. Chleby na zakwasie sprzedawane z roweru, kimchi i koreańskie sosy, robione przez austriacko-kanadyjską parę, bukiety z babcinych kwiatów. Podczas wizyty warto zajrzeć do firmowego sklepu firmy Staud http://www.stauds.com, mapa  słynącej ze wysokojakościowych konfitur. Zakład produkcyjny mieści się zupełnie nieopodal, a mnogość smaków klasycznych, takich jak morela czy śliwka, oraz bardziej fikuśnych i sezonowych, np. malina z pieprzem) oraz rodzajów przetworów (marmolady, chutneye) na pewno Wam zaimponuje. Jeśli wieźć z Wiednia słoiki, to chyba właśnie te.
PS. A jest podczas zakupów, choćby czysto wzrokowych, zgłodniejecie, nie a się czym martwić, bo wokół placu znajdziecie kilka ciekawych bistro, np. Ludwig & Adele am Markt , Cay czy bliskowschodnie Mani
Yppenmarkt / Brunnenmarkt (poniedziałki-sobota, od 6 rano do ok. 14)
https://www.wien.info/de/einkaufen-essen-trinken/maerkte/yppenplatz-lokalszene
Więcej o wiedeńskich bazarkach przeczytacie w moim artykule „Czym kuszą wiedeńskie bazarki”

Na kawę:

Coffee Pirates
Wiedeń słynie przede wszystkim ze swoich historycznych kawiarni, ale miłośnicy lekko palonych ziaren, przelewów i flat white’a tez znajda tu coś dla siebie. Podczas swojej wizyty w Wiedniu odwiedziłam Coffee Pirates (dobra kawa, dobre ciasta; tu znajdziecie też duże stoły i małe stoliczki, przy których odsapniecie lub odpiszecie na niecierpiące zwłoki maile) oraz People on Caffeine (malutki, może być trudno o miejsce!) i mogę polecić je dalej.
Coffee Pirates, Spitalgasse 17
People on Caffeine, Schlösselgasse 21
Inne godne polecenia adresy:
Kaffemik, Zollergasse 5
CaffèCouture, Garnisongasse 18

Alt Wien Kaffee
Kawiarnia i palarnia kawy w sąsiedztwie Naschmrktu, którą pewnie możnaby uznać za pionierską palarnię może jeszcze nie trzeciej fali, ale tę falę zapowiadającej. W obecnym miejscu palarnia mieści się od 2000 r., odkąd marką zaopiekował się Christian Schrödl (wcześniej palarnia, pod kierunkiem poprzednika Schrödla, działała przez ponad 20 lat w innych lokalizacjach). Jak sam mówi, paleniem ziaren zajął się, bo „w Wiedniu nie było naprawdę dobrej kawy”, więc postanowił robić ją sam. Dzisiaj w Alt Wien Kaffee kupicie jej wiele rodzajów (obsługa, o ile nie sam właściciel, który zwykle jest na miejscu, służą fachową poradą), napijecie się kawy (cappucino, ale też chemex), porozmawiacie o kawie. A niewykluczone, że natkniecie na baristów z innych kawiarni lub restauracji, które współpracują z palarnią. Jesli więc gdzieś w pobliżu Naschamrktu pić kawę to najlepiej chyba tutaj.
PS. Kilka kroków dalej mieści się fajny sklep z książkami kulinarnymi i przyprawami, Babette’s
Alt Wien Kaffee, Schleifmühlgasse 23

Gdzie spać:

Grand Ferdinand Hotel
Podczas pobytu w Wiedniu zatrzymałam się w hotelu Grand Ferdinand, zlokalizowanym w samym sercu miasta, na obwodzie Ringu. Uwielbiam tego rodzaju miejsca – niewielkie, z charakterem, urządzone z charakterem, ale nie przestylizowane.
Wbrew pierwszemu wrażeniu oraz aurze pobliskich historycznych hoteli takich jak Imperial czy Grand Hotel, Grand Ferdinand to nowa instytucja, idealnie wpisująca się w atmosferę okolicy. Monochromatyczne wnętrza pokoi, restauracja, z której okien rozpościera się panorama na dachy, wieże i kopuły miasta, dużo zieleni, światła i oddechu. Hotel połechtał też mój czuły punkt, jakim jest słabość do dobrych, hotelowych śniadań, skutecznie krzyżując ambitne plany szybkiego wychodzenia na miasto o poranku. Bo stąd po prostu wychodzić się nie chciało.
Grand Ferdinand Hotel, Schubertring 10-12

Grand Ferdinand Wien

Grand Ferdinand Hotel Wien

Grand Ferdinand Wien breakfast

Spodobał Ci się ten post? Podziel się nim na Facebooku ze znajomymi! Zajrzyj też na mój fanpage i profil na Instagramie – zapraszam!

7 komentarzy Dodaj własny

  1. Ale cudowne pieczywo i wyroby cukiernicze… Narobiłaś mi smaka! U nas w Australii jest baaaardzo skromnie pod tym względem. Biała mąka i cukier – ot, cała sztuka piekarniczo-cukiernicza…

    Polubienie

  2. Jakie cudowne zdjęcia!

    Polubienie

  3. Bardzo smakowicie, aż chciałabym tam być!

    Polubienie

  4. anhofstaetter pisze:

    Świetne zdjęcia. Oddają klimat. 🙂

    Polubienie

  5. CookUp pisze:

    I zaprosiłaś nas tym postem w kolejną kulinarną podróż! 🙂 Wiedeń to faktycznie miasto, które absolutnie nie potrzebuje żadnej reklamy i choć kusi przeróżnymi smakami to chyba Tobie udało się poznać je najlepiej – poprzez przypadkowe spotkania, które prowadzą do kuchni. A Zum Schwarzen Kameel zdecydowanie ma to coś! 🙂

    Polubienie

    1. Cieszę się! Wiedeń jest przepyszny, warto go odwiedzić i sama mam andzieję tam szybko wrócić!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.