Przewodnik Michelin Main Cities of Europe 2018: gala

Na zaproszenie wydawcy przewodnika Michelin po raz drugi miałam przyjemność uczestniczyć w premierze przewodnika „Main Cities of Europe”, czyli tomu ujmującego restauracje działające na terenie Polski.

W tym roku impreza odbyła się w Budapeszcie. Z racji specyfiki „głównego bohatera”  nie spodziewałam się na niej zbyt wielu niespodzianek (premiery lokalnych edycji przewodnika dla większości miast w Europie juz miały miejsce), w tym – niestety – niespodzianek jeśli chodzi o wyróżnienia dla polskich restauracji (pełne zestawienie  restauracji opisanych przez Michelin tutaj).

Swoją obecnością galę zaszczyciło imponujące grono szefów kuchni (podejrzewam, że liczba „gwiazdek” na sali oscylowała wokół kilku setek), w tym takie ikony gastronomii jak Elena Arzak, Norbert Niederkofler czy  Guy Savoy. Jednak chyba tym, co najbardziej mi zaimponowało podczas gali było to, jak sprawnie to  prestiżowe wydarzenie udało się wykorzystać do zaprezentowania lokalnych produktów i gastronomii.

Moja relacja z gali premiery przewodnika Michelin w audycji „Droga przez mąkę”

Tu należy wspomnieć, że premiera przewodnika Michelin była kolejną, istotną imprezą odbywająca się w tym kraju (wcześniej finały Bocuse d’Or, czyli gastronomicznej „olimpiady”) ; w samym Budpaszecie zaś od lat odbywa się popularny i ciekawy festiwal kulinarny (tu moja relacja z festiwalu).

Tym razem wydarzenia zaplanowano na dwa dni. Przed dniem premiery, w hali targowej Belvarosi odbyły się tzw Masterclass, podczas których pary składajace się z węgierskich szefów kuchni oraz dwugwiazdkowych szefów z zagranicy przygotowywały dania będące wypadkową pomysłów i kuchni obu osób (m.in. jesiotr z kawiorem, pierożki w barwach Węgier i Włoch czy kacza foie gras z dodatkiem kimchi oraz żelu z czerwonej kapusty). Poczynania każdej z par oraz używane składniki komentowała para moich ulubionych węgierskich foodiesów: Zsofia Mautner oraz Andras Jokuti, a degustacyjne porcje dań były dostępne publiczności.


Kolejnego dnia, w tym samym miejscu odbył się lunch poprzedzający wieczorną galę.



Lunch został przygotowany przez węgierskich kucharzy dla  ich zagranicznych kolegów i koleżanek, ponownie przyrządzony z wykorzystaniem flagowych, lokalnych specjałów, m.in. wędzonej troci, mangalicy, karpia, smardzów i czosnku niedźwiedziego, foie gras, kawioru z hodowanych na Węgrzech jesiotrów) etc., którym towarzyszyły – a jakże – węgierskie wina, w tym butelki od mniejszych producentów oraz kawa z węgierskiej palarni.

Wielu ze spotkanych przeze mnie dziennikarzy czy szefów kuchni obecnych na gali było na Węgrzech po raz pierwszy w życiu – wcześniej po prostu nie mieli ku temu pretekstu. I podejrzewam, że dla wielu Budapeszt okazał się pozytywną niespodzianką.
Mi natomiast podobało się konsekwentnie prezentowanie tego, co jest na Węgrzech najlepsze oraz tego, jak to można wykorzystać w nowoczesnej, ciekawej kuchni – nawet, jeśli nie zawsze ma to miejsce w kraju pochodzenia tego składnika. W mojej opinii, choć Budapeszt ma dwa razy więcej gwiazdek Michelina w przewodniku, to gastronomicznie wcale aż tak bardzo nie góruje z Warszawą – zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że pod względem lokali typu neo-bistro Warszawa jest od Budapesztu ciut mocniejsza.  Jednak to, co Węgrzy robią w ostatnich latach po promocja swojej gastronomii,  choćby przez tak duże wydarzenia. Tak, na pewno stoją za tym pieniądze, ale wydaje mi się, że wydanie ich na galę typu premiera czerwonego przewodnika czy finał Bocuse d’Or to działanie zupełnie sensowne, pozycjonujące kraj w gastronomicznym krajobrazie Europy.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s