Lyon: co i gdzie zjeść

Francja uchodzi za miejsce narodzin światowej kuchni. A jeśli tak jest, to Lyon niekwestionowanie jest tego świata pępkiem. Choć może dzisiaj nie jest w centrum uwagi, tak naprawdę to w Lyonie „wszystko się zaczęło”. Tutaj działały Kuchnie Matek, silnych kobiet, które w czasach rewolucji przemysłowej karmiły pracowników lyońskich przędzalni sycącą, domową kuchnią (ba, jedna z…

Minta od Kuchni: Water & Wine

Water & Wine to wyjątkowy projekt gastronomiczny, działający przy wytwórni wody mineralnej Cisowianka. W przeszklonej przestrzeni, z której rozpościera się widok na nałęczowskie wzgórza działa restauracja, która obecnie nie jest jeszcze dostępna dla szerszej publiczności, a jedynie pracowników i zaproszonych gości – dziennikarzy, sommelierów i ekspertów w zakresie wina czy też kontrahentów Cisowianki. Wszystko wskazuje jednak…

Minta i Żywiciele: miodowe tosty francuskie

Na miody od kulmy natrafiłam kilka lat temu, na Ogólnopolskim Festiwalu Dobrego Smaku w Poznaniu. Pośród kilkunastu (pewnie) stoisk) akurat to jedno, malutkie zwróciło moja uwagę. Po pierwsze, było na nim tylko kilka rodzajów miodów, cztery, góra pięć. Pękate słoiki, białe, proste etykietki, z nazwiskiem pszczelarza. Miód od Kulmy, po prostu. Lipowy, rzepakowy i…chabrowy, którego…

Normandia w obrazach

To był bardzo krótki, ale intensywny wyjazd. W ciągu trzech dni zdążylismy przejechac Normandię od jej południowych krańców po znajdujące sie na północy wybrzeże. I wrócić.

Jeden obiad w Polnej Zdrój. I focaccia z pokrzywą.

Kotlina Jeleniogórska to miejsce moich weekendowych wycieczek z dzieciństwa – wsiadało sie w samochód i po godzinie jazdy miało się dookoła łagodne góry, zamki, stare uzdrowiska. Jednak przez ostatnie kilkanaście lat jakoś nie składało się, by tutaj przyjechać. Aż Łukasz rzucił : rezerwuj 16 maja, w Polnej Zdrój będzie Restaurant Day. Po niekrótkiej podróży (w…

Kopenhaga: śniadanie

Dobrze jest dobrze zacząć dzień. Zwłaszcza, jeśli w planach ma się całodniowe spacery po pięknym mieście. Dlatego na koniec relacji z Kopenhagi to, co od czego powinno się zaczynać: kilka pomysłów na śniadania. O jednym – Groed – już pisałam w osobnym poście. Miejsce nie jest nowe, nie jest szczególnie urodziwe, ale śniadania są sycące…

Kopenhaga: Groed i owsianka z dulce de leche i jabłkiem

To miejsce odwiedziłam podczas pierwszego pobytu w Kopenhadze. I wiedząc o ponownej wizycie, wiedziałam, że mimo napiętego – też gastronomiczne – planu – muszę tutaj wrócić. Groed mieści się na Jægersborggade, która upstrzona jest kulinarnymi miejscami – mieści się tutaj piekarnia Mayera, palarnia słynnego Coffee Collective, jednego z pionierów kawowej trzeciej fali w Danii, restauracja…

Kopenhaga: Noma od kuchni

Odwiedzając restauracje, staram się – gdy tylko jest to możliwe – zamienić choć parę słów z kucharzem, spod rąk czy z głowy którego wychodziły zjedzone przed chwilą dania. Porozmawiać o pomysłach, filozofii, stylu. Czasem udaje się coś więcej, zmienić na moment stronę barykady, a właściwie wydawki i podejrzeć pracę restauracji od dosłownie – strony kuchni….

Kopenhaga: Noma

Pomysł był równie prosty i spontaniczny, co może i szalony: a gdyby tak zjeść urodzinowy obiad w Nomie? Pomysłem podzieliłam się ze znajomymi i nagle w kalendarzu, przy dacie 28 listopada, pojawił się wpis:  lunch w Kopenhadze. Kupiłam bilet, spakowałam kilka rzeczy i bardzo rano ruszyłam na lotnisko. O Nomie pisano i mówiono już wiele. Kilkukrotna laureatka…

STOR Cafe

Niektóre miejsca zaczynają żyć same, bez fajerwerków, hucznych otwarć, przecinania wstążek. Ot, pewnego dnia rusza ekspres, najpierw na kawę wpadają znajomi, bo wiedzą; potem po prostu przechodnie, których zaciekawiły duże witryny i widoczne przez nie kolorowe krzesła czekające, by na nich przysiąść. Tak na Tamce ożył STOR. Codziennie coś się zmienia: a to w drzwiach…

Paryż: HolyBelly

„Na kawę idź do Fondation Cafe, Ten Belles albo Holybelly. To nowe, młode kawiarnie. A Holybelly ma jeszcze świetne jedzenie”. Skoro w grę wchodziło jedzenie, to właśnie na HolyBelly stanęło przy wyborze miejsca na śniadanie. Oczywiście, nim docieram na na miejsce, daję się skusić plątaninie uliczek Marais, pootwieranym bramom zachęcającym, by zajrzeć na prywatne podwórka oraz…

Paryż: Le Servan

Tak, jak powinno być. Ta myśl towarzyszyła mi od pierwszych chwil spędzonych w Le Servan. I pojawia się głowie na samo wspomnienie niewielkiej, paryskiej knajpki, do której mogłabym wrócić choćby na dzisiejszy obiad. 36 godzin w Paryżu – może brzmi dobrze, jako tytuł artykułu w magazynie o podróżach, ale w rzeczywistości to co najmniej o…