Jeśli dziś wtorek – jesteśmy w Belgii. Gofry.

Brugia i Gandawa, Bruksela, Binche, Bruksela, Warszawa. Tempo prawie jak w pewnym niemłodym i wcale nie śmiesznym filmie. Ledwo spakowałam walizkę, a już z powrotem byłam w domu. Belgię znałam dotąd z perspektywy autostrady, którą przecinaliśmy niewielki kraj w drodze na wakacje w Bretanii. I żałuję, że wcześniej nie udało się w niej zatrzymać na…