Noma 2.0. Witaj w domu

Starałam się nie mieć oczekiwań. Żadnych. Nie sprawdzać zdjęć, które pojawiały się na Instagramie, nie czytać postów na Twitterze. Pójść i zobaczyć wszystko na własne oczy i wziąć na warsztat własnego podniebienia. Samej przekonać się, jak wygląda Noma 2.0. Od mojej poprzedniej wizyty w Nomie minęły nieco ponad trzy lata. W międzyczasie ekipa restauracji będącej…

Z pola na stół w Kopenhadze

Po co jedziesz do Kopenhagi? No jak to po co – aby jeść! Okazja ku temu była wręcz idealna, a był nią odbywajacy się już od 12 lat Copenhagen Cooking & Food Festival – trwającym ponad tydzień festiwal kulinarn, który w tym roku objął chyba całe miasto, a jego program tworzyło ponad 150 pomniejszych wydarzeń,…

Kopenhaga: śniadanie

Dobrze jest dobrze zacząć dzień. Zwłaszcza, jeśli w planach ma się całodniowe spacery po pięknym mieście. Dlatego na koniec relacji z Kopenhagi to, co od czego powinno się zaczynać: kilka pomysłów na śniadania. O jednym – Groed – już pisałam w osobnym poście. Miejsce nie jest nowe, nie jest szczególnie urodziwe, ale śniadania są sycące…

Kopenhaga: Aamanns

Są kanapki i są smørrebrød, czyli kanapki w duńskim stylu. Na ciemnym, wilgotnym, żytnim chlebie o głębokim smaku. Obłożone dodatkami tak bogato, że trudno byłoby się do nich dobrać bez widelca i noża. Kanapka totalna. Smørrebrød są dostępne praktycznie wszędzie: na szybko zjemy je w choćby w cudownej Hali Targowej Torvehallerne (na szybko bynajmniej nie oznacza,…

Kopenhaga: tam i z powrotem

Kopenhaga, na dwa dni, tam i z powrotem. Brzmi szalenie? Może, ale warto. Kopenhagę odwiedziłam pierwszy raz kilka lat temu, też w listopadzie. I mimo melancholijnej szarości, niestrudzonego wiatru i wilgoci z jezior zdobiących miasto, z miejsca poczułam się w Kopenhadze jak u siebie. I wiedziałam, że chcę tam wrócić. Okazja nadarzyła się przez przypadek….

Maślane kwadraty malinowe – Hindbærsnitte

Bilet kupiłam w pięć minut. Wylot miał być za miesiąc – w sam raz by wymyślić, które miejsca odwiedzić, co zobaczyć, czego spróbować. Trochę pomysłów własnych, trochę insiderskich. Wyszła z tego idealna mieszanka, która pozwoliła na chwilę oderwać się od codzienności. Dużo spacerów, pchli targ, który rozłożył się tuż za drzwiami, pan w czapce przypominającej…