12 kilogramów pomarańczy

Formalnie była Wielkanoc, ale okoliczności przyrody wskazywały bardziej na Boże Narodzenie. Czapki na głowach, śnieg na ulicach (przynajmniej tych bocznych). A w bagażniku samochodu dwie skrzynki czerwonych pomarańczy prosto z Sycylii. Nie pamiętam, czy pisałam tu kiedyś o Justynie i Andrei. Jeśli nawet, to nic nie zaszkodzi, jeśli ich przypomnę. Justynę i Andreę poznałam –…