Tarta miodowa z solą

Choć nigdzie tak dobrze jak w domu, to w kalendarzu pojawiają się kolejne podróże – bliższe i dalsze, krótsze i dłuższe. A w planach kolejna – do miejsca, do którego mam słabość i za którym już solidnie się stęskniłam – Nowego Jorku. Niby tylko cztery lata od wizyty, a uzbierało się tyle miejsc do zobaczenia,…

Books for Cooks – książki dobrze ugotowane

– Właśnie wróciłam z Biobazaru, nie będzie Ci przeszkadzać, jak w międzyczasie będę układać książki? – spytała Laura, wnosząc do wnętrza malutkiej, prażańskiej kafejki pudło pełne znajomych i nieznajomych tomów. „Around the world in 80 dishes”, „Food” córki McCartneya, „Little Paris Kitchen”…Każda zaraz wyląduje na półce w odpowiednim sąsiedztwie – tam kuchnia francuska, tu makarony,…

Twarze z Książek i Naleśniki z Serem

Dzisiaj w tramwaju widziałam Nutrię. Nie, nie zwierzątko, ale bohaterkę książek*, którymi zaczytywałam się w podstawówce i które nadal stoją na półce domowej biblioteki. Spotkana w tramwaju Nutria miała szmaragdowy, krótki płaszczyk z luźno przeciągniętym paskiem, bordowe spodnie z lnu i tenisówki. Na głowie burza rudawych sprężynek (widać ostatnio nie było powodów, by strzyc się…

Idealna Półka

Mam słabość do książek kucharskich – o jedzeniu, o gotowaniu, o historii kulinariów. Gdy ostatnio raz je liczyła, wyszło, że jest ich…dużo. A oliwy do ognia dolał niejaki Amazon.co.uk, likwidując opłaty za wysyłkę książek do polski. Czasem kupuje je dla autorów, czasem dla przepisów, a czasem – bo po prostu są piękne i wydane w…

Dynia – Odsłona Czwarta: Focaccia (i książka dla Was)

Mam nadzieję, że to nie był ostatni słoneczny weekend tej jesieni. Mam wrażenie, że w tym roku nie mieliśmy ich dość dużo. W takie zimno-ciepłe dni najchętniej siedziałabym przy otwartym oknie, zawinięta w koc z kubkiem herbaty i przeglądała nowo nabyte książki, nie mogąc się zdecydować, którą przeczytać w następnej kolejności. Skoro o książkach mowa,…

A pod choinką była ….

Chyba byłam całkiem grzeczna w minionym roku. Tak przynajmniej musiał uznać szanowny Aniołek (bo mój rewir obsługuje nie Gwiazdor, nie dzieciątko, a Aniołek właśnie;-) , bo pod choinką (której, nota bene, niestety w tym roku fizycznie nie było) znalazłam prezent naprawdę wspaniały. Książkę. Nie byle jaką, bo  „The Fat Duck Cookbook”, czyli książkę autorstwa Hestona…