A pod choinką była ….

Chyba byłam całkiem grzeczna w minionym roku. Tak przynajmniej musiał uznać szanowny Aniołek (bo mój rewir obsługuje nie Gwiazdor, nie dzieciątko, a Aniołek właśnie;-) , bo pod choinką (której, nota bene, niestety w tym roku fizycznie nie było) znalazłam prezent naprawdę wspaniały. Książkę. Nie byle jaką, bo  „The Fat Duck Cookbook”, czyli książkę autorstwa Hestona…