Tagliatelle od Giuseppe. Z kurkami, ricottą i tymiankiem

– Hej Małgosia. A nie chciałabyś nieco świezego makaronu? Też pytanie. Oczywiście, że bym chciała. Ręcznej, domowej roboty makaron z dobrej, włoskiej mąki to jest coś. Tym bardziej, że ten miał pochodzić od pana Giuseppe, rzymianina z krwi i kości, byłego szefa kuchni. A prywatnie – krewnego dobrej znajomej i sąsiadki. Makaron okazał się właściwie…

Quinoa z kolorową marchewka, cukinią i jarmużem. Ostatnie zbiory

Zapach ziemi nie ma sobie równych. Wilgotny, ciepły, lekko słodkawy. W dzieciństwie, jako najbardziej cierpliwy członek rodziny, siałam w równych odstępach groszek, ziarno po ziarenku. Rozsuwałam szyby inspektów podglądając, czy rzodkiewka nadaje się już do wyrwania. Przywiązywałam pomidory do tyczek, pomagając wycieńczonym łodygom udźwignąć dojrzałe owoce. Zapach ziemi się zmieniał – w lecie stawał się mineralny,…

Wpadłam na obiadek. No pięknie.

„Dzień dobry. Wpadłam na obiadek.”   Najpierw ciężkie drzwi, ciemny korytarz i wreszcie rozległe podwórko, wokół którego umiejscowiono wejścia do poszczególnych klatek. Moje drzwi były dokładnie na wprost, gdzie właśnie zniknęła dziewczyna ze złotą kolarzówką. Właściwie mogłabym zostać na korytarzu – stare mozaiki, grawerowane szyby w oknach, framugi drzwi przypominające katedralne meble. Ale – jak…