Singapur: Odette **

Gdy myślę o Odette, widzę postać. Smukłą dziewczynę około trzydziestki, z jednej strony eteryczną, a z drugiej – wiedzącej, co chce. Pewnie byłaby ubrana w prostą batystową sukienkę – nowoczesną i klasyczną zarazem, w odcieniu pudrowej brzoskwini. I nawet by mogła jeść tą brzoskwinię – mimo, że w Singapurze one właściwie nie rosną. W końcu…

Singapur: uczta na ulicy

Ponoć w Singapurze na powitanie nie pyta się „jak się masz” , ale „czy już jadłeś”. I niezależnie od tego, jaka byłaby prawda, lepiej odpowiedzieć „nie”. Bo okazja, by zjeść coś świetnego, sprawiającego, ze w oczach pojawiają się iskierki szczęścia, a na buzi – wyraz błogiej satysfakcji …