Wytrawne gofry z ziołami i oscypkiem

W lecie gdy tylko się dało, jadaliśmy w ogrodzie. Nawet, gdy zaraz trzeba było iść do szkoły, wynosiłam talerz z kanapką na zewnątrz, ścierałam ręką z blatu stołu kropelki zimnej rosy i jadłam kromki z twarożkiem i „naszą” rzodkiewką. Po latach, mieszkając na Powiślu, siadałam w drzwiach na balkon (ten był zastawiony skrzynkami i donicami…

Miasto i mój Ogród

Całe życie mieszkałam w mieście, a mimo to to ciągnie mnie do ziemi. Na dachu na wysokości szóstego piętra uprawiałam maliny i i borówki, a balkon swojego starego mieszkania tak szczelnie zastawiłam doniczkami, że ostał się jedynie niewielki skrawek podłogi, na którym można było przysiąść na poranna herbatę lub – czasem przyjmując iście cyrkowe pozy…