Sztokholm: najlepsze kardamonowe bułeczki

W Sztokholmie miałam spędzić jedynie kilka godzin, zbyt mało na rozbudowane zwiedzanie miasta. Postanowiłam więc skupić się na organoleptycznym zbadaniu tematu, który mi nierozerwalnie kojarzy ze Szwecją – tematu kardamonowych bułeczek. Zawiązane na misterne supełki, piegowate od tłuczonych nasion kardamonu, ozdobione skrzącym cukrem. Niby słodkie, a jednak pieprzne i kręcące w nosie od korzennej przyprawy….

Węgry: mangalica i wino na wulkanie

W jedzeniu najbardziej interesują mnie ludzie, którzy za nim stoją. Producenci, winiarze, sadownicy, kucharki i kucharze. Bo zwykle za intrygującym jedzeniem kryją się ciekawe osoby, po prostu. Tworzące kulinarny charakter i krajobraz miejsc, z których pochodzą. Organoleptyczną emanację terroir. Na spotkanie z takimi osobami cieszyłam się szczególnie, wybierając się na konferencję Terroir Budapest . Oto…

Wiedeń: co i gdzie zjeść

To miasto nie potrzebuje reklamy. Wiedeń przyciąga samym brzmieniem swojej nazwy – dostojnym, statecznym i szlachetnym. Mnie Wiedeń zaskoczył zielenią, lekkością i niespiesznym tempem z minionej epoki, która koegzystuje z współczesną sztuka, architekturą oraz smakami. Miasto odwiedziłam ubiegłej jesieni, w swoje urodziny, zdmuchując płomień świeczki zatkniętej w kawałku legendarnego tortu Sachera. Choć mój masterplan czterodniowej…

Wyspy Sarońskie: co i gdzie jeść

Czy w cztery dni można poznać kuchnię grecką? Wątpliwe.  Ale na pewno można się w niej rozsmakować i zakochać. Oto kilka lokalnych, peloponeskich przysmaków, których spróbowałam podczas krótkiego rejsu po Wyspach Sarońskich z Piotrem Kasperaszkiem, który z cierpliwością godną greckich stoików odpowiadał mi na wszystkie pytania „a jak to się nazywa” ,”z jakiego mleka ten…

Lyon i lekcja u Paula Bocuse’a

Lyon to nie tylko masło, masło i pasztety w złocistych skorupkach z (maślanego) ciasta. To to też Paul Bocuse’a. A może – przede wszystkim. Nazywany papieżem gastronomii, Bocuse to żywa legenda sztuki kulinarnej. Jego nazwisko nosi statuetka, o którą co dwa lata walczą najlepsi szefowie kuchni z całego świata, a także mieszcząca się w Collonges…

Lyon: Bouchon i „mózg” przędzalnika

Tak, mózg przędzalnika. Tak w wolnym tłumaczeniu brzmiałaby nazwa jednego ze specjałów, bez którego nie mogłoby się chyba obejść menu żadnego porządnego, lyońskiego bouchon. Zanim przejdziemy do mózgu – o bouchon. Bouchon po francusku znaczy tyle, co korek*. Ale tym mianem przyjęło się też określać typowe, lyońskie lokale, tkwiące na gastronomicznym kontinuum gdzieś między restauracją…

Lyon: co i gdzie zjeść

Francja uchodzi za miejsce narodzin światowej kuchni. A jeśli tak jest, to Lyon niekwestionowanie jest tego świata pępkiem. Choć może dzisiaj nie jest w centrum uwagi, tak naprawdę to w Lyonie „wszystko się zaczęło”. Tutaj działały Kuchnie Matek, silnych kobiet, które w czasach rewolucji przemysłowej karmiły pracowników lyońskich przędzalni sycącą, domową kuchnią (ba, jedna z…

Tam i z powrotem: Dom na Wschodzie

Podczas podróży do Białowieży zatrzymalismy się w Domu na Wschodzie, uroczym, sielskim pensjonacie prowadzonym przez Marka i Asię. Miejsce znałam przez ich…chleb i powidła, których kiedyś spróbowałam u Zosi P. I wiedziałam, że jeśli ktoś robi dobry, uczciwy chleb, konfitury i domowe masło, to to musi być dobry adres.  – Długo myśleliśmy o agroturystyce, pierwotnie…

Normandia w obrazach

To był bardzo krótki, ale intensywny wyjazd. W ciągu trzech dni zdążylismy przejechac Normandię od jej południowych krańców po znajdujące sie na północy wybrzeże. I wrócić.

Tarta normandzka z jabłkami

„A miałam zabrać kalosze” – to była pierwsza myśl, jaka pojawiła się w głowie gdy podjeżdżaliśmy pod bramę gospodarstwa Grégoire’a Ferré, dobiegającego 40-stki sadownika i producenta cydru, którego odwiedziliśmy podczas krótkiej podróży przez Normandię. Moje śnieżno białe tenisówki założone na gołe nogi chyba nieco rozczuliły gospodarza, który zamiast od razu gonić nas do sadu, wpierw…