Gdzie na wino w Warszawie?

Nie będę kryć  – lubię dobre wino. Nie chodzi mi o etykietki: “natutralne”, “ekologiczne”, “biodynamiczne”, bo wiecie, jak to z etykietkami . Ale prawda jest taka, że większość win fajnych, ciekawych, to takie, które są mniej przemysłowe, robione z poszanowaniem ziemi, owoców i ludzkiej pracy. Owszem, czasem okoliczności przyrody –  piknik na portugalskiej plaży czy…

Sen Nocy Letniej. Crème brûlée z cheddarem

Chyba za takie rzeczy właśnie lubię Warszawę. Z jednej strony Pałac Kultury i Nauki, jeden z najtrudniejszych, budzących skrajne emocje budynków. Wianuszek szklanych wieżowców, tętniący życiem Bar Studio i stadko społecznikowskich ogródków. I nagle w tym wszystkim, w tym pudle rozsypanych zabawek, ktoś postanawia urządzić kolację – nie na kilka, ale na kilkaset osób, w…

4 Hands Dinner w Salto. Homar, bizon i argentyńskie steki.

– Jeszcze kilkadziesiąt lat temu homary były u nas, w Nowej Szkocji, jedzeniem „biedoty”. Odławiano je z morskiego dna i rozsypywano żywe na polach, by użyźnić glebę – opowiada Seadon gdy w piątkowy poranek jedziemy na bazarek pod Halą Mirowską po ostatnie produkty potrzebne do wieczornej kolacji. Na liście jest semolina i liście kalarepy –…

Boker Tov! Dobrego dnia

Boker Tov oznacza tyle, co dzień dobry. A dzień zawsze będzie lepszy, gdy rozpocznie się je dobrym śniadaniem. Nie za wczesnym, bo kto by się zrywał w niedzielę bladym świtem. Leniwym, bo na pracę przyjdzie jeszcze pora, w poniedziałek. W gronie znajomych i osób poznanych na miejscu. Ktoś wchodzi, ktoś wychodzi; niektórzy odpoczywają z kubkiem…

Wpadłam na obiadek. No pięknie.

„Dzień dobry. Wpadłam na obiadek.”   Najpierw ciężkie drzwi, ciemny korytarz i wreszcie rozległe podwórko, wokół którego umiejscowiono wejścia do poszczególnych klatek. Moje drzwi były dokładnie na wprost, gdzie właśnie zniknęła dziewczyna ze złotą kolarzówką. Właściwie mogłabym zostać na korytarzu – stare mozaiki, grawerowane szyby w oknach, framugi drzwi przypominające katedralne meble. Ale – jak…

Ostatnie takie śniadanie na Koszykach

Żegnamy Koszyki. W sobotę – śniadanie od Marii i Magdy. Wiosennie i wege: mieszanka różnych sałat i ziół od Pana Ziółko oraz fiołków od Anny, sałatka Waldorff – klasyczna i z pieczonym łososiem, szakszuka, twarożek z ogórkiem oraz sardynki z salsą verde, domowy chleb z suszonymi owocami, bread & butter pudding od Mai, drożdżówki z…

Weekend w obrazkach

Walizka chyba dalej leży na podłodze, nie do końca rozpakowana – ostatnio chyba spędzam z nią zbyt dużo czasu. Lubię być w ruchu. Też dlatego, że potem wraca się do domu – nawet jeśli niespodziewanie jest w zupełnie nowym miejscu.

Books for Cooks – książki dobrze ugotowane

– Właśnie wróciłam z Biobazaru, nie będzie Ci przeszkadzać, jak w międzyczasie będę układać książki? – spytała Laura, wnosząc do wnętrza malutkiej, prażańskiej kafejki pudło pełne znajomych i nieznajomych tomów. „Around the world in 80 dishes”, „Food” córki McCartneya, „Little Paris Kitchen”…Każda zaraz wyląduje na półce w odpowiednim sąsiedztwie – tam kuchnia francuska, tu makarony,…

Sobota w Sto900

Ze sto900 pierwszy raz zetknęłam się przy okazji Urban Marketu, podczas którego Złoty i spółka serwowali m.in. pyszne ziemniaki, gratin z cebuli oraz mus jabłkowy z szafranem. Kosztując świetnych prostych dań cieszyłam się wiadomością, że niebawem sto900 zamierza otworzyć swoje podwoje w jednym z pomieszczeń 1500 metrów kwadratowych do wynajęcia. Nie minęło dużo czasu, a…

Magiel Cafe i krochmalone obrusy

Pamiętacie, kiedy ostatni raz oddawaliście pościel lub obrus do magla? Przygotowanie rzeczy do magla było jedną z tych zwykłych-niezwykłych czynności, świętem codzienności. Poszwy, prześcieradła i obrusy, nim powędrowały do magla, trzeba było uprać, wykrochmalić i wyszarpać. Najprzyjemniej było latem. Stałyśmy z mamą na bosaka na trawie, daleko od siebie, trzymając przeciwległe rogi obrusu. Strzepnij, złóż…