Minta Eats

In France, cooking is a serious art form and a national sport.

Pomidory z malinami i miętą

with one comment

Malinowe, bawole serca, czereśniowe, tygrysie, czarne, żółte…Najlepiej wszystkie na raz.

IMG_2209

Wszystkie pomidory świata

W tym roku pomidory są tak słodkie, że dodane do nich maliny dodają raczej kwasu, aniżeli owocowej słodkości. Do tego mięta, oliwa z oliwek, pieprz. Trudno tu nawet mówić o przepisie, a raczej krojeniu tego, co przyniosło się z targu. Możesz dodać okruchy ricotty albo sera korycińskiego, ale nie musisz.

IMG_2304

Pomidory z miętą i malinami

Sałatka z kolorowych pomidorów z malinami

Składniki:
2 średnie pomidory malinowe
1 bawole serce
4 żółte i 4 czerwone pomidorki koktajlowe
1 zielony pomidor „tygrysi”
1 czarny pomidor
garść listków mięty
2-3 łyżki oliwy
sól morska pieprz

 

Pomidory umyj, osusz, pokrój w plastry, na połówki lub cząstki. Przełóż do miski, skrop oliwą, dopraw solą i pieprzem Dodaj maliny i porwane (da uwolnienia aromatu) listki mięty. Podawaj z razowcem, którym będzie można wymuskać resztki soku.

 

IMG_2285

Pomidory z miętą i malinami

 

IMG_2221

Pomidory tygrysie

Written by mminta

24/07/2014 at 2:43 pm

Minta na II Targach Książki Kulinarnej

leave a comment »

W najbliższy weekend, 25-27 lipca, w Centrum Sztuki Współczesnej odbędzie się druga edycja Targów Książki Kulinarnej.
Program jest przebogaty: dyskusje, warsztaty, pokazy, wymienialnie (przetworów i szpargałów), spotkania z autorami książek, prezentacje kuchni świata etc. Niezwykle ciekawie zapowiada się też czynny jedynie w niedzielę stragan z polskim designem, na którym sprzedaż będzie odbywać się w formule speed dating – 90 minut na kupienie rzeczy od danego projektanta.

Ja zapraszam Was w niedzielę, na spotkanie z Małgosią Kalembą-Drożdż, autorką „Pysznych Chwastów”, które będę miała przyjemność poprowadzić.
Chwilę potem spotkacie mnie na dyskusji o tym, czy z książek kulinarnych można w ogóle nauczyć się gotować? Razem ze mną w panelu wezmą udział Laura Osęka z księgarni Books for Cooks, Piotr Adamczewski oraz Paweł Loroch.
Do zobaczenia!

II Targi Książki Kulinarnej

II Targi Książki Kulinarnej


Więcej informacji

Written by mminta

22/07/2014 at 1:15 pm

Napisane w Uncategorized

Drożdżówki z wiśniami i ricottą

with one comment

Miało być ciasto, a wyszły jeszcze drożdżówki. Bo pani miała wiśnie, ładne, słodko-kwaśne i coś z tymi wiśniami trzeba było zrobić.
W drożdżówkach fajne jest to, że nie da się ich zrobić mało. Od razu wychodzi cała blacha, czasem z bonusem w postaci jednej czy dwóch bułeczek, które wymagają osobnego upieczenia. Te są miękkie i maślane, a dodatek ricotty łagodzi kwasowość wiśni. Lubię, gdy wyciekający z owoców sok zostawia na rumianych bułeczkach delikatne strużki. W upalne dni piekę je w nocy, ale kilka godzin oczekiwania do śniadania nie ujmie im smaku.

Drożdżówki z wiśniami i serem

Drożdżówki z wiśniami i serem

Drożdżówki z wiśniami i ricottą

Składniki:
125 ml ciepłego mleka
1 saszetka drożdży
1 łyżka cukru
375 g mąki
2 jajka
50 g cukru
75 g masła, stopionego i ostudzonego
szczypta soli
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
125 g (pół kubeczka) ricotty
1 łyżka cukru
250 g wiśni, umytych i wydrylowanych
Kruszonka:
50 g masła
5 g cukru
100 g mąki
Dodatkowo:
1 jajko, lekko roztrzepane

bułeczki drożdżowe z wiśniami i ricottą

bułeczki drożdżowe z wiśniami i ricottą

W misce wymieszaj drożdże z mlekiem i 1 łyżką cukru. Odstaw na 10 minut. Dodaj mąkę, sól i cukier i wymieszaj. Dodaj jajka oraz masło i mieszaj, aż do uzyskania jednolitego ciasta. Wyrabiaj przez ok. 10 minut, aż ciasto będzie elastyczne i zacznie odchodzić od dłoni. Przełóż do miski wysmarowanej olejem roślinnym (nie oliwą), przykryj folią spożywczą i odstaw na 1 godzinę do wyrastania (ciasto powinno podwoić swoją objętość).
W międzyczasie przygotuj kruszonkę: w miseczce wymieszaj cukier z mąką i solą. Dodaj starte zimne masło i szybko rozetrzyj w palcach, uzyskując niewielkie okruchy. Odstaw do lodówki.
Wyrośnięte ciasto przełóż na blat, podziel na 10-12 kawałków. Każdy kawałek ciasta uformuj w kulkę i ułóż na blasze, lekko rozpłaszczając i pozostawiając ok. 10 cm odstępu między każdą porcją ciasta. Nakryj ściereczką i odstaw na 30 minut do wyrastania. Nagrzej piekarnik do 180 stopni Celsjusza. Na każdej porcji ciasta ułóż po 4-5 wiśni, kilka grudek sera roztartego z cukrem, 1 łyżkę kruszonki. Brzegi bułeczki posmaruj jajkiem. Wstaw do piekarnika i piecz przez ok. 25 minut, aż bułeczki wyrosną i się zrumienią.
Wyjmij i ostudź na kratce. Zjedz natychmiast, albo rano, albo podziel si.e z tym, którzy w nocy woleli spać, zamiast robić bułki.

 

bułeczki drożdżowe z wiśniami i ricottą

Bułeczki drożdżowe z wiśniami i ricottą

 

Bułeczki drożdżowe z wiśniami i ricottą

Bułeczki drożdżowe z wiśniami i ricottą

nbsp;

Written by mminta

19/07/2014 at 6:09 am

Kolorowe buraki z serem labneh i cytryną

with 4 comments

Co środę jest to samo. Wpadam po jedną rzecz, dajmy na to, kwiaty cukinii albo pomidory. A wychodzę z koszem pełnym cudów. Miniaturowymi patisonami, purpurową marchewką, żółtymi burakami, rukwią wodną, pęczkiem tymianku (zawsze się przyda). I pięknymi, przypominającymi choinkowe bombki dyńkami. A niebawem pojawią się kolejne pomidory i karczochy i jeszcze…Przyznaję się, wobec  pana Ziółko  - a właściwie Ziółków, bo to cały niezwykły klan - tracę głowę.

 

Kolorowe buraki z labnehem i miętą

Kolorowe buraki z labnehem i miętą

 

No ale wróćmy do buraków. Kiedyś zobaczyłam tę sałatkę na Bon Appetit i z miejsca pokochałam (tak, jak chyba każde jedno warzywo u Ziółko). Pieczone buraki, do tego kwaskowy ser i świeży vinaigrette. Nic ponad.

Kolorowe buraki z labnehem i miętą

Kolorowe buraki z labnehem i miętą

Kolorowe buraki z serem labneh i cytryną

na podstawie przepisu Bon Appetit
Składniki:
4 małe żółte buraki
4 małe czerwone buraki
4 łyżki oliwy
2 łyżki listków mięty
2 łyżki koperku
sok z cytryny
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
100 g sera labneh lub ricotty
sól morska, świeżo mielony czarny pieprz

Nagrzej piekarnik do 200 stopni. Buraki wyszoruj, ułóż każdy rodzaj na osobnym arkuszu folii aluminiowej. Skrop oliwą, oprósz solą, szczelnie zawiń i ułóż w żaroodpornym naczyniu. Wstaw do piekarnika i piecz przez 50 minut, aż buraki będą miękkie. Wyjmij i odstaw do ostudzenia.
W miseczce przygotuj sos z oliwy, soku z cytryny, soli i pieprzu.
Buraki obierz ze skórki, pokój na kawałki lub rozgnieć. Przełóż do miski, polej sosem, posyp ziołami i skórką z cytryny. Na wierzchu ułóż ser. Zjedz.

 

IMG_1622

Written by mminta

17/07/2014 at 1:47 pm

Zdobycie Wiatraka

leave a comment »

Na słynnym Wiatraku wcześniej byłam – choć trudno w to uwierzyć – tylko raz. Zawsze bliżej był bazar pod Halą Mirowską, przy Halach Banacha czy choćby Wolumen, na który jesienią przyjeżdżają sadownicy z jabłkami i gdzie wiele lat temu pierwszy raz w życiu zobaczyłam babiny sprzedające kury na rosół i śmietanę w słoiku. Ale Wiatrak to była terra incognita, znana praktycznie jedynie jako punkt na na mapie.

SAZ #6 - Wiatrak

SAZ #6 – Wiatrak

Po shoppingu - dansing

Po shoppingu – dansing

Bazar Wiatraczna

Bazar Wiatraczna

Wreszcie nadarzyła się okazja, by wgryźć się w nieznany zakątek Warszawy nie byle z kim, bo z jego znawcą – Pawłem Lorochem, przewodnikiem szóstego spaceru w ramach Sezonowe Akcji Zakupowej (więcej o Sezonowej Akcji Zakupowej przeczytacie tutaj)
Universam przy rondzie Wiatraczna powstał w latach 70, jako przykładowe, osiedlowe centrum handlowe. W nieciekawym, typowym dla epoki budynku umieszczono wielkopowierzchniowy sklep, a nad nim – bar i dyskotekę. Wszystko, co potrzeba do zadowolenia konsumpcyjnych potrzeb w jednym miejscu. Sam bazar, jak opowiada Ula Łapanowska, jedna z organizatorek spotkania, zaczął powstawać z czasem, jako uzupełnienie bardziej formalnej oferty handlowej. Kilka lat temu pojawił się plan zburzenia pamiętającego poprzednią epokę sklepu i wybudowania na jego miejscu dwóch 16-to piętrowych wież. Ale na razie budowa jeszcze nie ruszyła…
Spotkanie ustalono o 9, przy wiatrakowym „Mlekomacie”. Obok, przy witrynie supersamu, swój dzień pracy zaczyna chodnikowy bard. W stronę mieszczącego się na tyłach sklepu bazarku podążają kolejne osoby z pustymi jeszcze wózkami na zakupy.

 

Mleko z mlekomatu

Mleko z mlekomatu

Czekając na pozostałych, wykorzystuję czas na bliższe oględziny mlekomatu. Porozsiewane tu i ówdzie dystrybutory pasteryzowanego mleka zawsze wydawały mi się bardziej zdehumanizowane od mleka w kartonie. Jednak samo mleko jest zdecydowanie bliższe temu „prawdziwemu”. Poddane jedynie pasteryzacji, tłuste (4 proc.) i zdecydowanie słodsze dobrze nadaje się do zrobienia wszelkich nabiałowych przetworów domowej produkcji – do przygotowania twarożku, jogurtu czy zsiadłego mleka (odpowiednie kultury bakterii również można kupić w automacie). Cena skorzystania z usług mechanicznej krowy 4 zł za litr, 2,5 za pół litra. – Ale ja tu mleka nie kupuję, lepiej na bazarku – mówi jedna z przechodzących pań i sugeruje wyprawę w głąb bazarku, do budki prowadzonej Pana Romana. Hasło „Pan Roman” pada tez w innej kolejce, a mianowicie przy budce z pieczywem  głównej alejce, w której – swoją drogą – kupić można naprawdę dobre razowe chleby (mi przypadł do gustu zwłaszcza żytni chleb „Dziadka”) czy chleb z żurawiną.

Tu kupcie chleb razowy 'Dziadka" i razowca z żurawiną

Tu kupcie chleb razowy ‚Dziadka” i razowca z żurawiną

Stoisko pana Romana znajduje się w alejce równoległej do Grochowskiej, tuż obok bazarowego sklepiku ze starociami. Prowadzi je od 20 lat, teraz razem z synem. Gdy docieramy tutaj przed 10 w sobotę, mleka już nie ma, więc co najwyżej możemy popatrzeć na kilka pustych stalowych baniek. Z braku mleka można nabyć jajka – 60 gr za sztukę. Podstawą asortymentu niewielkiego stoiska jest jednak chleb – zwykły, „baltonowski”, razowiec oraz chałka, którą kupujemy na drugie śniadanie.

Budka pana Romana, szeroko polecana

Budka pana Romana, szeroko polecana

10.30. Chleb jest, mleka nie ma

10.30. Chleb jest, mleka nie ma

Pan Roman

Pan Roman, od 20 lat na Wiatraku

Po sąsiedzku z panem Romanem znajduje się prawdziwy skarb Wiatraka i chyba jeden z solidniejszych powodów do tego, by się na Wiatrak udać: pomidory. W budce firmowanej szyldem gospodarstwa państwa Marszałków spod Otwocka kupimy nie po prostu pomidory, ale pomidory w kilkunastu odmianach: paprykowe (świetne do pieczenia w całości!), malinowe, zielone, pasiaste, żółte…do wyboru do koloru. Pani Joanna aka Królowa Pomidorów doradzi, który do czego najlepiej się nada, jak prezentuje się trwałość poszczególnych odmian oraz co jeszcze czeka nas w pomidorowym sezonie. Stałam, nie mogłam nacieszyć oczu oraz…uspokoić rosnącego apetytu na kromkę razowego chleba z masłem, pomidorem i grubą solą.

Pomidory od Marszałków

Pomidory od Marszałków

Pani Joanna - Królowa Pomiodrów

Pani Joanna – Królowa Pomiodrów

Pomidory od Marszałków

Pomidory od Marszałków

A jeśli ma być na włoską modłę, to z listkami bazylii (dodam, że magicznej bo natychmiast wypuszczającej nowe liście w miejsce oberwanych) z pobliskiej budki, w której zaopatrujemy się też w bergamotkę do letniego naparu, stewię oraz miętę.

Magiczne bazylie i bergamotki

Magiczne bazylie i bergamotki

Od wonnych ziół odciąga jednak widok wózka pchanego przez panią o azjatyckich rysach twarzy, który okazał się jednym z mobilnych mini-barków krążących po Wiatraku. U pani kupujemy (a po nas dwie zaintrygowane panie w wieku emerytalnym) wietnamskie naleśniki z ryżowego ciasta, okraszone prażoną cebulką, szynką i kolendrą, a z drugiego wózka – kubek słodkiej, ale kojąco zimnej kawy po wietnamsku. Izie udaje się jeszcze dorwać gdzieś azjatyckie, gotowane na parze bułeczki wypełnione farszem z mięsa, makaronu oraz gotowanego jajka – my, z racji pogody, mówimy pas.

Little Vietnam

Little Vietnam

Kawa po wietnamsku z rana jak śmietana

Kawa po wietnamsku z rana jak śmietana

Wiatrak to oczywiście nie tylko profesjonalne budki o wyspecjalizowanym asortymencie (np. z rybami z Ustki czy ekologicznymi produktami i zdrową żywnością) , ale również tzw. babiny. Siedzące na małych zydelkach panie sprzedające wiechcie szmaragdowego koperku z własnego ogrodu, „najlepszy” czosnek powiązany w warkocze, wyłuskany zielny groszek (5 zł za kubeczek), jagody, kurki. U Pani Jadwigi, stojącej na skrzyżowaniu alejek na tyłach Universamu kupuję wybitny twaróg i tegoroczny wielokwiat z pasieki sąsiadów. A u jej koleżanki – czarne porzeczki wielkości szklanych kulek.
Trafią do serka ugniecionego ze śmietaną.

Garnuszek wyłuskanego groszku za 5 zł

Garnuszek wyłuskanego groszku za 5 zł

Jagody na słoiki i kubeczki

Jagody na słoiki i kubeczki

Koperek najpiękniejszy

Koperek najpiękniejszy

W końcu drugie śniadanie, na opuszczonych murkach-stołach. Są kanapki z razowca, twaróg z owocami i konfiturą z tegorocznych truskawek, ziołowe napary. I oczywiście – kultowe rurki z kremem (uwaga – stoisko zamknięte w soboty). Obok naszej miejscówki, pod wiatą, warto zajrzeć niebawem do pana sprzedającego jabłka z własnego sadu, który zapowiedział rychłe pojawienie się najwcześniejszych odmian papierówek.

Śniadanie na Wiatraku

Śniadanie na Wiatraku

Mapa bazaru przy Rondzie Wiatraczna, z zaznaczonymi stoiskami odwiedzonymi podczas SAZ
Relacja z prowadzonej przeze mnie SAZ na Targu Śniadaniowym
Mój wywiad z twórczyniami Sezonowej Akcji Zakupowej

Wiatrak się poleca

Wiatrak się poleca

Written by mminta

10/07/2014 at 8:30 am

Bób, ricotta, mięta

leave a comment »

Z bobem byłam bardzo długo na bakier. Zupełnie nie rozumiałam, dlaczego „dorośli” domownicy tak wyczekiwali na pierwsze, zielone strąki, a potem byli w stanie – podczas lektury książki czy rozwiązywania jolki – pochłonąć całą miseczkę ugotowanych ziaren, łuskając jedno ziarenko po drugim, zupełnie jakby nieświadomie i od niechcenia. No i nagle zrozumiałam. Rok albo dwa lata temu zjadłam we Włoszech prosty makaron z młodziutkim, miękkim i słodkim bobem. A potem risotto. Potem jeszcze świeży bób podany do barweny z grilla. I tak dalej.
A można go dodać do omletu, do sałat. Albo z niego samego uczynić głównego bohatera. Dodajcie ricottę – dobrą słodką, lub ricottę salata, dużo świeże mięty, sól, cytrynę, oliwę. Nic więcej nie potrzeba. Serio.

Bób z ricottą i miętą

Bób z ricottą i miętą

Bób z ricottą i miętą
Składniki:
1 kg młodego, świeżego bobu
250 g ricotty
1 cytryna (skórka i sok)
1 garść listków mięty (grubo posiekanych)
4-5 łyżek oliwy
sól morska
pieprz

W dużym garnku zagotuj osoloną wodę. Do wrzątku wrzuć bób i gotuj przez 4 minuty. Odcedź na durszlaku, przelej zimną wodą. Zostaw do odcedzenia. Wyłuskaj ziarna bobu i przełóż do miski. Na patelni rozgrzej oliwę, dodaj bób, podsmażaj przez 2 minuty, podrzucając ziarna na patelni. Dodaj skórkę z cytryny i sok z 1/2 cytryny, dopraw solą i pieprzem, dodaj miętę, wymieszaj na patelni. Przełóż na półmisek i posyp pokruszoną ricottą. Wymieszaj, skrop oliwą i podawaj.

Zobacz też przepis na:
Penne z bobem i miętowym pesto
Sałatkę z bobu, groszku i zielonych szparagów

 

Bób z ricottą i miętą

Bób z ricottą i miętą

Written by mminta

05/07/2014 at 8:09 am

Wpadłam na obiadek. No pięknie.

leave a comment »

„Dzień dobry. Wpadłam na obiadek.”

No pięknie

No pięknie

 

Najpierw ciężkie drzwi, ciemny korytarz i wreszcie rozległe podwórko, wokół którego umiejscowiono wejścia do poszczególnych klatek. Moje drzwi były dokładnie na wprost, gdzie właśnie zniknęła dziewczyna ze złotą kolarzówką. Właściwie mogłabym zostać na korytarzu – stare mozaiki, grawerowane szyby w oknach, framugi drzwi przypominające katedralne meble. Ale – jak się okazało – trzeba było wejść na samą górę.

 

No pięknie

No pięknie

 

IMG_9718

No pięknie

 

Jak bohaterka książki Musierowicz – przyszłam na obiad.
W salonie czekał już nakryty stół, a wzdłuż niego krzesła i długie ławy. Na stole karafki z miętową herbatą i kwiatami. Będzie jarzynowa z botwinką, ziemniaczki z bobem i twarożkiem, a potem babeczki z czerwonymi owocami. Sezonowo, domowo, ale inaczej. Na co przyjdzie im ochota. Menu publikują kilka dni wcześniej, ale ono nie jest najważniejsze – liczy się to, że będzie chwila na zjedzenie z kimś, przy stole, z dala od codziennych spraw. No Pięknie!
W kuchni Maja i Jula, gospodynie obiadu, dokańczają dania, powoli schodzą się inni goście. Niektórzy znają się ze środowych obiadów, inni dopiero się poznają. Nad groszkiem z woka i misami kolorowych sałat toczą się rozmowy, krążą talerze, trwają poszukiwania solniczki.
Kiedyś, jako Leniwe Raz, zapraszałam do domu nieznajomych na tematyczne kolacje. Wiele z tych znajomości trwa do dzisiaj, a niektóre doczekały się małych Leni. Teraz mam gdzie iść na obiad.
No Pięknie!

 

IMG_9724

Jarzynowa z botwinką

 

IMG_9733

Groszek z woka z chili i olejem sezamoweym

 

 

IMG_9757

Pora na kawę

 

IMG_9765

Zjedz mnie

 

No pięknie

No pięknie

Written by mminta

04/07/2014 at 7:03 am

Napisane w Ludzie

Tagi: , ,

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 2 378 other followers

%d bloggers like this: